Gimnazjum nr 1 w Jaśle

Podróżnik Grzegorz Chachura w Gimnazjum nr 1

W środę, 23.03 br. naszą szkołę odwiedził podróżnik, członek grupy ,,Trzask?? Grzegorz Chachura. Tematem prelekcji było położone w północno-zachodniej Afryce Maroko. Prezentacja spotkała się z pozytywnym odbiorem publiczności, młodzież zgromadzona w auli Gimnazjum nr 1, chętnie odpowiadała na zadane pytania. Po pokazie podróżnik spotkał się na krótkiej rozmowie z uczennicami naszej szkoły.

 

 
  

 Co sprawiło, że zainteresował się Pan akurat podróżami?

Właściwie to chyba nie było nic ciekawego , nie nastąpił przełom, ani jasność z nieba. itd. ??Będziesz podróżnikiem?. Zawsze interesowała mnie geografia, lubiłem się jej uczyć, a później poznałem Ryśka Stabacha (współpracownik ? przyp. red.) W każdym razie on podróżował już dość długo i zawsze jak jeździł z prezentacjami do Rzeszowa, u mnie się zatrzymywał i pokazywał mi zdjęcia, opowiadał. Potem pojechaliśmy raz czy dwa razem i tak się zaczęło ? łyknąłem bakcyla, ale mówię, nie było wyjątkowej rzeczy, która by to sprawiła. Podoba mi się to do teraz.

 Co w podróżach pasjonuje Pana najbardziej?

Podróżować można na wiele sposobów. My, kiedy gdzieś się wybieramy, staramy się przez okres wyjazdu, żyć tak, jak ci ludzie, do których jedziemy i to właśnie jest najfajniejsze, bo spotyka się inną, wspaniałą kulturę, język, kuchnię, stroje ? wszystko inne. Ta inność naprawdę jest ciekawa, ale zawsze ? wiadomo ? przychodzi taki moment, że się tęskni za własnym łóżkiem. Cudowne jest to, że ogląda się ludzi faktycznie tak, jak żyją. My faktycznie możemy ?dotknąć? tego życia takiego, jak ono wygląda w rzeczywistości ? to jest najlepsze

 Co jest najtrudniejsze w Pana zawodzie?

Kraje, które odwiedzamy to zazwyczaj słabo rozwinięte miejsca i żeby pokonać 100km często trzeba spędzić w autobusie dzień albo pół dnia ? to jest rzeczywiście męczące. Tak jak wspomniałem, po miesiącu, żeby nie wiem, jak było fajnie ? klimat, palmy, ciepła woda w oceanie, czy cokolwiek innego, i tak człowiek zaczyna tęsknić, za tym, co ma na co dzień. Chce  się już wracać po jakimś czasie. Na tych wakacjach na przykład byliśmy w Tanzanii. Tam właśnie przejazdy są tragiczne i to tak nas męczyło, że mieliśmy dość. Minął niecały rok i właściwie w ogóle nie pamiętam tych negatywnych rzeczy. Tak selektywnie pamięć to odbiera, że zapisuje się tylko te fajne rzeczy, więc wróciłbym nawet dzisiaj do Tanzanii.

 Jak radzi sobie Pan radzi z łamaniem barier językowych i kulturowych w krajach, które odwiedza?

W Maroku obowiązuje arabski i francuski, z tym, że francuski jest językiem urzędowym, bo Maroko było kolonią francuską. Nikt z nas francuskiego nie znał (śmiech), ale generalnie język, którym się można posługiwać, to jest angielski. Wszędzie na świecie, lepiej czy gorzej, zawsze z kimś się idzie dogadać. W Maroku, czy Tanzanii, w tych krajach turystyka to jest często ważny filar gospodarki, więc ludzie z tego żyją. Jeśli oni nie będą się umieli dogadać to nie będzie turystów. Co za tym idzie ? nie będą zarabiać pieniędzy. Oni też uczą się mówić po angielsku, więc możecie posługiwać się nim wszędzie.

Która podróż utkwiła Panu w pamięci najbardziej i dlaczego?

Każda jest inna. Nie da się tego postawić na szali i wybrać, co będzie najlepsze. Maroko to jest co innego, Skandynawia, Tanzania, Azja też, ale zawsze to jest wyprawa, która pozostawia w głowie takie wspomnienia, że chce się wrócić do tego miejsca. Nie da się odpowiedzieć, która była najlepsza ani tym bardziej dlaczego. Każda jest inna, każda jest świetna.

 Wydarzenie, które Pan najlepiej i najciekawiej wspomina w karierze podróżnika?

Nie da się wybrać jednego. Z Maroka wspominam moment, kiedy zachodzi słońce nad Marrakeszem i wówczas widok miasta. Podczas ramadanu, gdy słońca jest coraz mniej, odzywają się z minaretu Beduini. Całe miasto krzyczy ?Allah Akbar? i jest straszny huk, harmider. Każdy się śpieszy, aby dojechać do rodziny. Za chwilę, gdy kończy się głos Beduina, następuje grobowa cisza. Wszyscy siadają i w ciszy jedzą śniadanie. To jest po prostu magia. W Skandynawii wrażenie zrobiły na mnie góry. Punkty widokowe, kilometrowa przepaść. W Tanzanii fajnie było na safari, czy jakiejś plaży? Wydarzenie jedno, które wyjątkowo nas zmroziło to chyba nie.

 Które miejsca świata chciałby Pan odwiedzić, a jeszcze nie miał możliwości?

Marzą mi się Indie, znam je tylko z opowiadań Ryśka, a chciałbym kiedyś tam pojechać. To jest tak, że przeczytam jakąś książkę, np. Kapuścińskiego i nagle wydaje mi się, że powinienem koniecznie pojechać na Borneo albo muszę być na Kubie. Na dzień dzisiejszy chciałbym zobaczyć Indie.

Dziękujemy za rozmowę

Rozmawiały : Kamila Szczepanik i Aleksandra Lechowicz z kl. 2g

 

 
© 2009 Gimnazjum nr 1 w Jaśle
Webmaster